Gdybym zaczęła wyliczać, czego boi się matka, byłby to bardzo długi post. Są jednak lęki, które sprawiają, że wstajemy w nocy i sprawdzamy, czy nasze dzieci oddychają, że śpimy przy ich łóżkach kiedy mają kaszel, że dzwonimy do niani albo przedszkola zapytać, czy wszystko w porządku.
To, co mnie przeraża, to bezsilność. Dopóki mogę coś zrobić będzie ok - będę próbować i walczyć, będę działać, starać się, przenosić góry, walczyć z wiatrakami. Ale w momencie, kiedy nie będę mogła zrobić niczego? Nawet myśleć o tym się boję.
Dziś mój syn spał do 8.45. Może drugi raz w życiu się tak zdarzyło. Do której spałam ja? Do 6.30. Bo sprawdzałam i dziwiłam się, dlaczego on jeszcze śpi. Efekt tego jest taki, że junior jak skowronek śpiewa i prawie się unosi nad ziemią, a ja niczym ciężarna słonica przekładam nogi z wielkim wysiłkiem i marzę o legowisku z siana.
Na temat lęków matek można by pewnie pracę doktorską napisać, habilitować się, albo wypracować sobie Nobla. Miłość rodzi nie tylko nadzieję, rodzi też strach.
Ten post jest zywcem wziety z moich lekow... najpierw bałam sie o nimowle, potem przerazał mnie pocztek, złobka, kazda wieksza i mniejsza choroba... teaz 5 latek w szkolnej zerowce... i nie ma znaczenia ze dopiero od wrzesnia... przerazaja mnie ruchliwe ulice i zło jakie dorosły moze wyrzadzic dziecku... i mimo ze na codzien ten lek mam oswojony to zawsze gdzies się czai
OdpowiedzUsuńjak ja rozumiem Twoje lęki! ciągle mam w głowie, że coś się stanie, że ktoś skrzywdzi, że ręka, że noga. trudno nad tym zapanować.
Usuń