sobota, 4 maja 2013

Wszystkie lęki zwykłej matki

Matki się boją. Kiedyś bała się o mnie moja matka, teraz ja się boję o swoje dziecko. Strach chyba wpisany jest w matki, uczymy się go już w ciąży, a potem jest tylko gorzej. Czy się kiedyś kończy? Nie wiem. Pewnie nigdy, tylko jego intensywność się zmienia.

Gdybym zaczęła wyliczać, czego boi się matka, byłby to bardzo długi post. Są jednak lęki, które sprawiają, że wstajemy w nocy i sprawdzamy, czy nasze dzieci oddychają, że śpimy przy ich łóżkach kiedy mają kaszel, że dzwonimy do niani albo przedszkola zapytać, czy wszystko w porządku. 

To, co mnie przeraża, to bezsilność. Dopóki mogę coś zrobić będzie ok - będę próbować i walczyć, będę działać, starać się, przenosić góry, walczyć z wiatrakami. Ale w momencie, kiedy nie będę mogła zrobić niczego? Nawet myśleć o tym się boję. 

Dziś mój syn spał do 8.45. Może drugi raz w życiu się tak zdarzyło. Do której spałam ja? Do 6.30. Bo sprawdzałam i dziwiłam się, dlaczego on jeszcze śpi. Efekt tego jest taki, że junior jak skowronek śpiewa i prawie się unosi nad ziemią, a ja niczym ciężarna słonica przekładam nogi z wielkim wysiłkiem i marzę o legowisku z siana. 

Na temat lęków matek można by pewnie pracę doktorską napisać, habilitować się, albo wypracować sobie Nobla. Miłość rodzi nie tylko nadzieję, rodzi też strach.

2 komentarze:

  1. Ten post jest zywcem wziety z moich lekow... najpierw bałam sie o nimowle, potem przerazał mnie pocztek, złobka, kazda wieksza i mniejsza choroba... teaz 5 latek w szkolnej zerowce... i nie ma znaczenia ze dopiero od wrzesnia... przerazaja mnie ruchliwe ulice i zło jakie dorosły moze wyrzadzic dziecku... i mimo ze na codzien ten lek mam oswojony to zawsze gdzies się czai

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak ja rozumiem Twoje lęki! ciągle mam w głowie, że coś się stanie, że ktoś skrzywdzi, że ręka, że noga. trudno nad tym zapanować.

      Usuń