niedziela, 12 stycznia 2014

Nie dzieje się nic

Wierzyć się nie chce, że powtarza się scenariusz sprzed 6 lat.

Kiedy Junior miał się urodzić wyobrażałam sobie, że zajmie to kilka godzin, że obudzę się nocy z silnymi skurczami i pojedziemy w lekkiej panice do szpitala, by rodzić razem. Dostanę znieczulenie, wszystko pójdzie sprawnie i szybko. Trafiłam dwójkę ;) Rodziliśmy razem z mężem i dostałam znieczulenie.

W tym dniu odbywało się 11 porodów. Chyba jako jedyni mieliśmy okazję skorzystać z rodzinnego porodu. Było to po trzeciej prowokacji. Żadna z nich nie zadziałała, ale w końcu lekarze ugięli się i zrobili małe czary-mary. Obyło się bez cesarki, której bardzo nie chciałam. Ale trauma oczekiwania pod kroplówką została.

Teraz miało być inaczej. Miałam urodzić kilka dni po terminie, szybko, bo przecież za drugim razem łatwiej i bez znieczulenia (bo już nie dają w naszym szpitalu). Według planu mąż znowu miał być przy mnie i jutro powinnyśmy z Małą wychodzić do domu. Nic z tego. Jutro z samego rana muszę pojawić się w szpitalu. Dziś minął tydzień od terminu i chyba czas najwyższy zacząć monitorować sytuację. Boję się, że znowu czekają mnie długie godziny pod kroplówką, dni oczekiwania w szpitalu, w którym ciężarne opowiadają sobie koszmarne historie na temat tego, co się znajomej znajomej przytrafiło. AAAAAAAA Zwariuję po dwóch dniach.

Dlatego też, moja kochana córeczko, wyłaź! Najlepiej dziś w nocy. Wtedy wszystko się nam tak pięknie poukłada, zgodnie z życzeniem mamusi :) I twojego brata, który już po nocach spać nie może, bo czeka tak bardzo i martwi się, że może za mało mi pomaga, że nie może być przy porodzie, a przecież mogę go potrzebować (tacie się tak dziś zwierzał). Dlatego teraz śpi sobie Juniorek w łóżku rodziców i zostanie tam do samego rana, a ja razem z nim.

Mam dwa szczęścia w życiu. I wierzę, że jutro pojawi się trzecie :)

4 komentarze:

  1. Wierzę, że się pojawi Trzecie Szczęście ale tak sama znienacka wyskoczy, bez kroplówek-przesyłam fluidki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe, czy u mnie sceneria się poprawi... Znam to :) skierownie w 41 tygodniu, co dzień 3 razy ktg, 3 dni na porodówce- w sumie cały dzień- z hektolitrami oksytocyny wlanej we mnie i na końcu cesarka, której pewnie znów nie uniknę przez starzejące się łozysko. Ale wolę iścć na termin cięcia do szpitala, niż znów 2 tygodnie dłużej na drugie moje dziecię czekać! Serio!:) Mam nadzieję, że Tobie się uda i maleństwo posłcha mamy, albo będzie uparte jak brat i moja córa hehe:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymajcie się dziewczynki dzielnie. Jestem pewna, że wszystko pójdzie elegancko. Jesteś w końcu odpowiedzialną, zawodową matką :) masz obok siebie dwóch niezawodnych, oddanych facetów. Fanclub z Bielska-Białej

    OdpowiedzUsuń