czwartek, 30 stycznia 2014

Jak żyć, panie premierze?

Zaczynam cytatem, bo od wczoraj zadaję sobie właśnie takie pytanie: jak żyć? Moja Mała zaczyna dokazywać. Trochę szybko. Miałam nadzieję, że jeszcze przez tydzień lub dwa będziemy żyć wg schematu jem, śpię, jem, śpię, robię kupę, jem itd. A tu niespodzianka. 

Czasem brzuszek dokuczy, czasem spać się nie chce i leżę sobie na mamie, czasem nie pozwolę mamie zjeść śniadania albo pokrzyczę sobie, kiedy odkłada mnie do łóżka myśląc, że śpię. Taka jestem sprytna ;) 

Oczywiście zdawałam sobie sprawę, że przy noworodku w domu nie można żyć "normalnie". Ale żyć trzeba - jeść, pić, sprzątać i reszcie rodziny obiad podać chociaż co drugi dzień. Taki lekki stres, którego efektem jest super dieta (zostało mi 0,5 kg więcej niż przed ciążą), piasek na podłodze w przedpokoju i pragnienie rzucenia na twarz maseczki i zrobienia sobie manicure'u. Ha! Zapomnij matko, zapomnij! Dobrze, że moja córeczka kochana zasypia na godzinę, mam chwilę by zamówić zakupy z dostawą do domu. Inaczej byśmy głodowali. 

I nie myślcie, że ja z pretensjami. Ja tylko próbuję się dostosować i poradzić sobie z tym, że nie mogę funkcjonować tak, jak jeszcze 3 tygodnie temu. A jak się problem wypowie/opisze, to problem się rozwiązuje. To jest naukowo udowodnione. Taka mała, szybka psychoterapia ;)

Grzeczne to moje drugie dziecko. Junior nie był taki cichutki i jeść chciał dużo częściej, i uwagi więcej wymagał. Lubię ten stan, w którym aktualnie się znajduję. Lubię ciszę w domu w ciągu dnia i zamieszanie, kiedy chłopaki do domu wracają. Lubię też przytulać Małą i czytać Juniorowi książkę w jednym czasie. Lubię nawet ten dziki pęd, który mnie ogarnia kiedy mam godzinkę, bo Mała śpi. Okazuje się, że w godzinę można umyć włosy, ugotować zupę, pozmywać naczynia, nastawić pranie i pozamiatać podłogi w całym mieszkaniu. 

Taka ze mnie super mama :) A dopiero się rozkręcam.

2 komentarze:

  1. To prawda, nie raz przez godzinę można zrobić więcej, niż przez cały dzień- nauczyłam się tego przy pierwszym dziecku, kiedy mąż tylko odebrał tel z wiadomoscią: teściowa jedzie... O jacieee dzieciaka do bujaczka i jajzdaa hehehe :-D Teraz już ogarniam, ale z dwójką dzieci nie jestem pewna, wyrobię się pewnie po jakimś czasie jak "gówno w betoniarce" haha- tekst mojego mężula :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek to takie zwierzę, które przyzwyczai się do wszystkiego ;) Także do prowadzenia domu przy dwójce dzieci. Nie mamy innego wyjścia. Trzymam za was kciuki, będzie dobrze :)

      Usuń