W zeszłym tygodniu odwiedziłam koleżanki i kolegów w pracy. Tak z okazji Świąt i ostatni raz przed rozwiązaniem, żeby zobaczyć, co słychać i co się zmieniło. Brakuje mi pracy. Ten pęd zadaniowy, działania pod presją czasu, wyskakujące nagle sprawy - to lubię :) I chociaż staram się skupić na tym, co teraz najważniejsze, nie ma tygodnia żebym nie dzwoniła i nie pytała, co słychać. Upierdliwa ze mnie baba.
Skoro już się zdecydowałam na taką wyprawę i składanie świątecznych życzeń, to potrzebny mi był poczęstunek. A jak poczęstunek, to ciasteczka. Cynamonowe, bo kojarzą się z grudniowymi klimatami.
I wygrzebałam przepis, który kiedyś kiedyś zapisałam w moim magicznym zeszycie. Przepis, który dawno temu wynotowałam z jakiejś gazety i czasami do niego wracam:
250 g mąki pszennej
szczypta soli
125 g masła
125 g cukru (z powodzeniem stosuję trzcinowy)
1 łyżka cynamonu
1 żółtko
ewentualnie 1-2 łyżki śmietany
Mieszamy mąkę z solą, dodajmy miękkie masło i wyrabiamy kruszonkę. Dodajemy cukier i cynamon - mieszamy, następnie dajemy żółtko i wyrabiamy ciasto. Pod wpływem ciepła rąk powinno się dobrze połączyć i wyrobić, ale jeżeli jest za twarde dodajemy śmietanę. Wyrobione ciasto zawijamy w folię spożywczą i na pół godziny wkładamy do lodówki. Później zimne ciasto rozwałkowujemy do grubości 5 milimetrów i wykrawamy gwiazdki. Ciastka wkładamy do rozgrzanego do 200 stopni piekarnika, na ok. 10 minut.
Z takiej porcji wychodzi mi ponad 20 ciasteczek. A że nie rosną one podczas pieczenia, można je poukładać na blasze dosyć gęsto. Gwiazdki są kruche, lekko twarde i pachnące masłem i cynamonem. Nawet moi chłopcy, którzy nie przepadają za cynamonem, zajadają się nimi na całego :)


Pyszne ciasteczka. Przepis podobny do tych z piegami co robiłam.
OdpowiedzUsuń