Znalazłam dziś w internecie taki oto obrazek:
A pod nim sporo komentarzy na temat. Głównie, że różnicy nie ma.
Różnica jest - wielka. Kiedy mężczyzna bije kobietę ma ona jakiś wybór. Może spakować rzeczy i się wynieść, zadzwonić na policję, zawołaś sąsiada na pomoc (o ile jakiś zareaguje), może oddać. I czasem oddaje, głównie tym, co ma pod ręką: nożem, tasakiem, patelnią. Pół życia mieszkałam w mieście, w którym jest chyba największe w Polsce więzienie dla kobiet, także dla tych skazanych za najcięższe przestępstwa. Większość z nich to ofiary przemocy, które znosiły swoje upokorzenia i cierpienie długie lata. do chwili, gdy przestały nad sobą panować i "oddały", bardzo skutecznie oddały.
Dorosły ulegający przemocy może się bronić. Jeżeli tylko potrafi i nie jest uwikłany w psychologiczne bagienko, z którego nie potrafi się wyrwać, a tylko tonie powoli, po każdym "klapsie". Słowa "klaps" używam tu z premedytacją. W mojej nomenklaturze klaps = uderzenie = bicie.
Kiedyś na pewnym forum zapytałam, czy współforumowiczki biją swoje dzieci. Nie biją. Ale klapsy dają, bo klaps to nie bicie. Nie? To co? Uderzenie to uderzenie, nie ma łagodnej formy uderzenia. Chyba, że dostajemy klapsy od męża, kochanka czy konkubenta i to w bardzo wyjątkowych okolicznościach ;) Intymnych wręcz. Ale dziecko? Nikt nie daje klapsa dziecku bo flirtuje. Daje się klapsa, bo dziecko zrobiło coś źle, nie spełniło naszych oczekiwań, nie posłuchało nas. Nas - dorosłych. Dlatego więc klaps to bicie. I nikt mnie nie przekona, że jest inaczej.
Dziecko przed przemocą się nie obroni. Dziecko nie odda ukochanej mamusi czy tatusiowi, nie poskarży się sąsiadce, że dostało lanie od rodziców (a nawet jak to zrobi, to kto potraktuje sprawę poważnie?). Dziecko rodziców, nawet najgorszych, kocha bezwarunkowo. I kochać będzie tak długo, aż nie dorośnie i nie zrozumie, jaką krzywdę mu wyrządzono. A potem, w większości przypadków, powtórzy schemat i będzie bił swoje dziecko. Bo przecież bicie nie szkodzi. Skoro ja byłem bity i żyję, to ty też będziesz.
Chciałabym, żeby każdy rodzic, który bije, czy daje klapsy, swojemu dziecku przypomniał sobie, jak czuł się te kilkanaście czy kilkadziesiąt lat wcześniej, kiedy siedział w kącie zapłakany, bo znowu dostał w dupę. I nie bardzo nawet wiedział za co. Co człowiek myśli w takich chwilach o sobie? Jakie jest poczucie jego wartości? I jak długo ten stan nienawidzenia siebie i świata się utrzymuje? Zwykle do następnego bicia. Tylko, że w wielu przypadkach następne lanie jest tak szybko, że dziecko nie ma czasu, by zapomnieć o cierpieniu.
W naszym kraju stosowanie wszelkich form przemocy fizycznej wobec dzieci jest zakazane prawnie. Klapsy są zabronione. I podlega karze. A ludzie albo o tym nie wiedzą, albo wydaje im się, że sprawa ich nie dotyczy.
Aaaaa, jeszcze jedno. Nigdy nie uderzyłam dziecka. Ani swojego, ani cudzego (nie licząc historii z podstawówki, ale wtedy sama byłam dzieckiem i się trochę rozrabiało). I nie mam zamiaru nigdy tego robić.

Zgadzam się z Tobą ! Klaps to też bicie!
OdpowiedzUsuńI po prostu krew mnie zalewa jak zostaje pobite kolejne bezbronne dziecko!
Powinno się torturować tych co bija dzieci już nie wspomne o doroslych.
Dzieci poprzez swoje zachowanie poznają świat...poznają go właśnie dzieki nam!
A my czasami pokazujemy im piekło dlatego ze sa ciekawi świata!
dziękuję Ci za te słowa. im więcej nas będzie mówić o przemocy, tym będzie jej mniej - w to wierzę :)
UsuńBardzo mądrze napisałaś. Absolutnie jestem przeciwna klapsom. To przemoc wobec dziecka.
OdpowiedzUsuńOj klapsy temat rzeka, jak grochem o scianę. A teksty o tym ze klapsy uczą szacunku są chyba najlepsze. Nikt nie rozumie tego ze szacunek zdobywa sie miloscia a nie strachem? zapraszam do mojego posta o biciu http://shemother.blogspot.com/2013/09/nie-bij-mnie-mamo.html#comment-form
OdpowiedzUsuń