Cóż, to nie jest mój najlepszy czas: pamięć szwankuje, ciało zastyga w jednej pozycji i nie sposób go rozruszać, żeby się obrócić na drugi bok muszę się najpierw obudzić, a jak się mała dobrze ułoży to ciśnienie na pęcherz jest niesamowite - nie wychodzę z toalety :)
Tak, tak, zaczynam właśnie 39 tydzień ciąży. I na sam koniec tego "ciężarówkowego" maratonu stwierdzam, że powoli, powolutku zaczynam mieć dość swojego stanu. Troszkę tylko, delikatnie, ale jednak. Doczekać się nie mogę mojej córeczki. Bardzo chcę już ją przytulać, nosić na rękach i kąpać wspólnie z Juniorem. On też nie może się doczekać. Dziś powiedział mężowi, że rezygnuje z części naszej miłości do niego, żebyśmy mogli bardziej kochać Małą. On sobie poradzi, bo jest już całkiem duży, ale taka mała siostra potrzebuje dużo miłości. Na szczęście mój mąż ma w sobie tyle miłości, że starczy dla nas wszystkich - dla mnie, dla Juniora i dla Małej. Mam nadzieję, że dziecko tatę zrozumiało :) Co nie zwalnia mnie z obowiązku przeprowadzenia krótkiej rozmowy w tym temacie. Bo mama też ma sporo uczuć w sobie i chętnie się nimi podzieli.
W każdym razie jestem już mocno zestresowana. Bo jak Junior przyjmie zmiany w naszym życiu? Czy będę miała czas na gotowanie obiadów (przy Juniorku nie miałam)? Nigdy nie zajmowałam się dziewczynką, czy sobie poradzę? A ta siedzi sobie i się kręci, czasem wystawi łokieć czy kolano i wyczekuje, żeby ją pogłaskać. Wtedy się uspokaja :)
Zaczęłam więc pakować torbę do szpitala. Zakupy prawie zrobione, czekam jeszcze na ostatnią przesyłkę, a jutro zabieram się za drugie pranie ubranek dla Małej i ich prasowanie. Jeszcze tylko poskładać łóżeczko (ciekawe, kiedy zaczniemy z niego korzystać ;)), zmienić ustawienie mebli w sypialni, skończyć porządkowanie szafy. Ach, jeszcze pieluszek mi brakuje.
Jutro siadam i dopracowuję listę rzeczy do szpitala. I wrzucam co niezbędne do torby, bo przecież termin już nadszedł i kto wie, kiedy nastąpi moja godzina W :)
ps. Dziś koleżanka rzuciła hasło, że byłoby super, gdyby moja córka została pierwszym dzieckiem urodzonym w Polsce w 2014 r. Kto wie co się wydarzy? :)
Oj podziwiam Cię, że torba jeszcze nie spakowana w 39 tyg :-))). Ja to już w siódmym miesiącu chyba miałam spakowana, oczywiście nie wszystko co potrzeba i dopakowywałam.
OdpowiedzUsuńja czaruję :) nie chcę, by Mała urodziła się na koniec grudnia, jak się nie spakuję to może oczeka do stycznia ;)
OdpowiedzUsuńJa jestem w 33 tygodniu i zaczynam panikować, że ostatniej paczki nie zamówiłam :) Córka zasiedziała się dwa tygodnie po terminie, ciekawe czy młodszy braciszek będzie szybszy heeh, pozdrawiam :) I wrzucam Cię w blogrolla :)
OdpowiedzUsuń