Cóż może być bardziej słonecznego od dojrzałej, pachnącej jesienią dyni? Udało mi się ostatnio taką kupić. I to wprost z ogródka zaprzyjaźnionej starszej pani, która nie stosuje chemicznych oprysków ani nawozów. Dynia Hokkaido marzenie :)
Muszę przyznać, że to moja pierwsza dynia. I pierwsza z dyni potrawa. Raz się przecież żyje :) Podobno moja nieżyjąca babcia robiła z dyni kompot na Wigilię (tzw. kompot z bani), ale ja go nie pamiętam. Mama mówiła, że babcia robiła to cudo raz do roku i nikt za nim nie przepadał. Muszę podpytać o przepis, ale to na Wigilię - tradycja zobowiązuje ;)
Zdecydowałam się więc na zupę-krem. Wiele do tego nie trzeba: wydrążona średniej wielkości dynia Hokkaido, średnia cebula, domowej roboty rosołek (taki esencjonalny, zamknięty w słoiczku robi Bistro Mama moja kochana), gałka muszkatołowa, nieco soli, pieprzu (ja daję kolorowy wymieszany z czarnym). Aaaaa, byłabym zapomniała - marchewka. Pozwoliłam sobie dodać 3 małe młode marchewki.
Kiedy już pokroiłam warzywa wrzuciłam do Speedcooka, zmiksowałam jak należy, zalałam gorącym bulionem i gotowałam. W ekspresowym tempie, bo całe 15 min. Potem jeszcze jedno miksowanie, doprawienie i ostatnie 5 min. gotowania. Zupa-krem w 30 minut, wliczając w to obieranie i krojenie warzyw :) To lubię!
Co wyszło? Dobre wyszło. Gęsta, pachnąca, lekko słodka zupa dyniowa w cudownie żółtym kolorze. Jeszcze tylko listek mięty i smacznego rodzinko moja :)

.jpg)
Planuję na jutro zupkę z dyni, oby też mi dobrze wyszła ;)
OdpowiedzUsuńi wyszła zupa? dynia to wdzięczna roślina - prosta w obsłudze i smaczna :)
UsuńKochana, a ja dziś puree z dyni zrobiłam :) Będzie do wszystkiego :) do ciasta, do zupy i jeszcze pewnie nie wiem do czego. Rosołek Ci smakuje? Będę robić ilość hurtową na Żarłostację :)
OdpowiedzUsuńto odłóż nieco z tej hurtowej ilości dla mnie :) bo niezbędny jest w kuchni, żyć bez niego sposób :)
Usuń