Uwielbiam je od zawsze chyba. Odkąd pamiętam zajadałam się plackami mamy. Teraz, co jakiś czas, serwuje mi je teściowa :) Nigdy nie robiłam ich sama. Aż do ostatniej soboty.
Młode ziemniaczki grzecznie czekały na swoją kolej, oleum także. Speedcook w totalnej gotowości. Nie sposób powiedzieć "nie" ;) Szczególnie, że dzięki Speedcookowi nie trzeba trzeć. Właśnie to mnie przez lata powstrzymywało przed samodzielnym smażeniem placków. Przepis prosty jak drut, nie sposób zepsuć. I oto ziemniaczki, cebula pięknie utarte. Jajka dodane, przyprawy też, odrobiona mąki. A żeby nudno nie było postanowiłam zaszaleć i zmiksować wszystko ze strąkiem czerwonej papryki.
I, jak to mówią w pewnych kręgach, zażarło :) Placki wyszły do ludzi. Co do jednego. Smakowały, pachniały i kusiły. Zgadnijcie, kto zjadł najwięcej hi hi :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz