Siedzę sobie w domu. W lodówce tłucze się jogurt naturalny, na parapecie kuchennym obijają się o siebie brzoskwinie z ogródka mojej mamy - takie w wersji super eko, z niezbyt piękną skórką, raczej małe, za to soczyste i świeżutkie.
Siedzę więc w domu i zastanawiam się, co zaserwować moim chłopakom na kolację, bo przecież ileż można zajadać kanapki z szynką i goudą (innego żółtego sera Junior nie jada). I wpadłam na pomysł, że warto odpalić Speedcooka. A jak już go odpaliłam, to zmiksowałam jogurt naturalny z obranymi brzoskwiniami i łyżeczką cukru trzcinowego.
Co z tego wyszło? Pyszny, lekki owocowy jogurt - do naturalnego muesli albo po prostu do picia. Dosypałam nieco płatków owsianych, rodzynek, orzechów i już - kolacja gotowa :) Nie ma w domu osoby, której nie smakuje :) I co ważne, taki jogurt jest o niebo lepszy od kupionego owocowego w sklepie, bo nie ma w sobie nic, co mogłoby go czynić niezdatnym do jedzenia: dodatkowych gramów glukozy, fruktozy i syropu cukrowego, żadnych sproszkowanych pancerzyków owadów i innych barwników, żadnego E, Fe i Bleee.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz