Połowa ciąży. Nie żebym narzekała, ale o zakładaniu standardowych spodni mogę zapomnieć. Dobrze, że wszystkie t-shirty mam w wersji oversize, więc się, póki co, mieszczę.
Rzecz w tym, że mam wrażenie, coraz mi trudniej dobrze wyglądać. Jakby moje ciało odmawiało posłuszeństwa i uparcie chciało wyglądać "byle jak". Są kobiety, które zakładając na siebie dres, trampki i spraną koszulkę wyglądają jak modelki, które potrafią tak sobie dobrać ubrania, że wszystko do wszystkiego pasuje i nie muszą tworzyć odzieżowych zestawów na różne okazje. Są takie, które związują włosy gumką i mają fryzurę niczym od najlepszego stylisty. Znam takie. Niestety, nie należę do nich.
Dziś Junior poszedł do przedszkola po wakacyjnej przerwie. Żeby go tam odwieźć musiałam wstać nieco wcześniej niż przez ostatnie półtora miesiąca i jeszcze "bez nerw" zachęcić Juniora do przerwania zabawy. I olśniło mnie, gdzieś w okolicy 6.45. Że strasznie długo prasuję bluzkę, że z niewiadomych przyczyn makijaż robię 10 minut dłużej niż kiedyś, że włosy nie chcą się układać bardziej niż zwykle. Prostownicę musiałam wyjąć. Pierwszy raz od dwóch albo i trzech lat.
Bycie niezgrabną jest elementem ciąży. W mojej sytuacji nieodłącznym. Podobnie jak baaardzo krótka pamięć i powolny proces myślenia. A to się wszystko nasila. W pierwszej ciąży było podobnie. Może z tą różnicą, że moja ciamajdowatość uaktywnia się dopiero teraz, a nie w trzecim tygodniu ciąży, jak to miało miejsce kilka lat temu.
Faktycznie, każda ciąża jest inna. Pewne rzeczy się opóźniają, inne przychodzą wcześniej, a jeszcze inne zaskakują. Pozytywnie bądź negatywnie. Ciąża jest niespodzianką, pod każdym względem. A kończy się jeszcze większą niespodzianką, skrajnymi emocjami i prawdziwym przewrotem.
Ja też do tych dobrze_wyglądających_a_niby_o_to_się _nie_starających nie należę :)
OdpowiedzUsuńDa się z tym żyć. Po prostu wstaje człowiek bladym świtem i przebiera się za siebie :)
Usuń