wtorek, 13 sierpnia 2013

19 tydzień ciąży trwa

Czas leci. Leci tak szybko, że ani się obejrzałam a tu mi stuknęło 19 tygodni. W zasadzie to nie mnie stuknęło tylko Maluszkowi, ale jednak święto jest świętem.

Dlaczego świętuję? Oto dokonuje się kolejna przemiana w moim dziecku. Jego ciało staje się coraz bardziej proporcjonalne, zaczyna nabierać masy i płuca ma już praktycznie wykształcone. Jak donosi Siostra Ania Maluszek ma już 15 cm i dopiero teraz zacznie porządnie rosnąć. Jeszcze chwilkę i będzie też dokładnie słyszeć, rozróżniać właśnie mój głos spośród wielu innych. Zacznie wychwytywać głos taty i brata.

Poczęcie dziecka jest cudem. Oto z bałaganu komórek powstaje człowiek, niezwykła, precyzyjna machina, która potrafi funkcjonować na wielu poziomach, która zaskakuje umysłowością, zdolnościami i duchem.

Mój cudzie, na który czekam i o którym myślę praktycznie bez przerwy, kontaktuj się ze mną codziennie - delikatnymi dotykami, podskokami, a nawet czkawką. Każdy dzień bez Twojego ruchu budzi niepokój, a przecież mnie nie wolno się denerwować :)

Powoli szykujemy się na Jego pojawienie się w naszym życiu. Układam listę zakupów, sprawdzam, co zostało po Juniorze. Mam jeszcze dużo czasu, wiem. Ale pokusa planowania jest silniejsza ode mnie. Gdybym jeszcze tylko miała więcej siły. Chwilami mam wrażenie, że mój Maluszek jak energetyczny wampir wysysa ze mnie całą siłę i nie pozwala funkcjonować na wysokich obrotach. A szkoda, bo mam tak dużo do zrobienia, do przeprowadzenia, do zapisania, do posprzątania i wypracowania póki jeszcze mogę.

Mimo wszystko zaskakuje mnie ta ciąża. Jest zupełnie inna niż pierwsza. 5 miesiąc z Juniorem to był bardzo intensywny czas - miała dużo energii, pracowałam dniami i nocami, zżerał mnie stres i tyłam od powietrza chyba. I te hormonalne nastroje! Biedny był mój mąż, kiedy raczyłam go aferami, krzykami i cierpiętnicza miną co drugi dzień. Jedynym ratunkiem było ptasie mleczko i leżenie na kanapie w szlafroku. A teraz? Przytyłam 1,5 kg, huśtawka nastrojów zdarzyła mi się może ze 2 razy od początku ciąży, jeszcze ani razu nie byłam w szpitalu (hura!), stresu mam dużo mniej, bo przecież zmieniłam pracę po urodzeniu Juniora i tylko sił mi brak. Co więcej, czuję się naprawdę spokojna.

Jeżeli każda ciąża jest inna, to jakże różne będą dzieci? W przyszłym tygodniu połówkowe USG i mam nadzieję, że wreszcie dowiem się, kto we mnie mieszka. Zakładam, że przeczucia mnie nie mylą i będzie to chłopiec. Zobaczymy :) Tylko żeby był uprzejmy i zaprezentował swoje walory ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz