Minęło z dnia na dzień. I kiedy właśnie tego dnia, jakieś 2 tygodnie temu, wróciłam z pracy i nie musiałam natychmiast położyć się na kanapie stwierdziłam, że coś się zmienia. Na lepsze :) Dzięki temu mogę wreszcie pracować. I w zasadzie to tyle, bo na sprzątanie, gotowanie i prasowanie już mi siły nie starcza. Jakoś to przeżyję, moja rodzina również ;)
Brzuch mi się zaokrąglił. Co prawda wyglądam teraz jak po dużym niedzielnym obiedzie, ale sądzę, że jeszcze tylko kilka dni, może 2 tygodnie i będę wyglądać jak kobieta w ciąży. Trochę już zazdroszczę ciężarnym spotykanym na ulicy. To się jakoś nazywa, ale nie pamiętam jak. Kiedy kupujemy sobie BMW mamy wrażenie, że wszyscy jeżdżą BMW. Kiedy jesteśmy w ciąży, spotykamy wyłącznie ciężarne. Kiedy zrobimy sobie tatuaż, wszyscy wkoło mają tatuaże. Taki los, takie prawo :)
Zaczęły się wakacje. Jutro jedziemy z Juniorem na kilkudniowy urlop. Góry czekają. Mam nadzieję przeczołgać go trochę, niech sobie chłopak pospaceruje, niech się na jakiś szczyt wespnie. Dobrze mu to zrobi. Odreaguje stresy z całego roku szkolnego, nabierze energii, wyluzuje się i cieszyć się będzie dniami tylko z mamą. A ja razem z nim :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz