sobota, 8 czerwca 2013

Poszła matka do przedszkola

Poszła, bo święto rodziców dziś wypadło w naszym przedszkolu. Dzieciaki przygotowały akademię na cześć, rodzice ciasto przynieśli, panie kawę i herbatę przygotowały. Pięknie!

Oczywiście się chwilkę spóźniliśmy, bo ... hmmmm, dałam popis działania ciążowych hormonów i w ogóle straciłam kontrolę nad czasem. Wybacz mi mężu drogi. Mogę Ci tylko obiecać, że to się powtórzy :)

W każdym razie uwielbiam patrzeć na maluchy odświętnie ubrane, przejęte i śliczne takie w przedszkolnych kostiumach. I nie sposób się nie uśmiechać widząc zabawne miny, rączki machające rodzicom, brzuszki gołe z powodu nerwowo podciąganych koszulek. Zachwycił mnie jeden z chłopców, który śpiewając piosenkę dla taty patrzył tylko na swojego ojca i pokazywał na niego palcem, że to właśnie o nim, że on jest tym wspaniałym tatą z piosenki!

Rzecz jasna nie obyło się bez wzruszeń. Czy można się powstrzymać od płaczu kiedy syn śpiewa, jak to mocno mamę kocha, jak czuł się kochany już wtedy, kiedy był "kropelką pod sercem"? No nie można. Nawet jeżeli się bardzo chce. Nie sposób zapanować nad łzami. Bałam się rozglądać po sali, bo jednak trochę mi wstyd, że tak banalne rzeczy mają na mnie tak wielki wpływ. Ale mam wrażenie, że nie byłam jedyną matką, której dziecko sprawiło, że płakała ze szczęścia. I pomyślałam sobie, że na szczęście jeszcze sporo mnie czeka takich przedszkolnych imprez, mimo, że Junior już za rok idzie do szkoły.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz