poniedziałek, 10 czerwca 2013

Matka idzie do przodu

Byle do przodu i zawsze do przodu ;) A tak naprawdę chodzi o to, że to już połowa 10 tygodnia i czas założyć kartę ciąży, badania porobić, na usg kolejne się wybrać. Jakiś czas temu zarejestrowałam się na Siostrze Ani i teraz praktycznie każdego dnia loguję się i sprawdzam, co ciekawego Wirtualna Położna ma mi do powiedzenia. Dziś dowiedziałam się, że mój maluszek jest wielkości truskawki i w zasadzie niczemu mu nie brakuje :) Tylko na nastrój muszę uważać, bo potrafi już wyczuć każdą złość, radość, napięcie.

A nie jest łatwe hamowanie emocji w pracy, kiedy człowiek jest atakowany milionem telefonów, spraw wciąż niezałatwionych i stresuje się chwilami nawet listą nieprzeczytanych maili. I rzec by można, że dzięki temu dzień się nie wlecze, że mija nawet nie wiadomo kiedy nagle wybija 16.00 i trzeba pędzić do przedszkola. Szkoda tylko, że w tym napięciu i myśleniu wciąż i wciąż o pracy zapominam o wielu ważniejszych sprawach. Na przykład o tym, że powinnam co jakiś czas wstać od komputera i pospacerować po pokoju.

I z tego powodu każdego wieczoru, kiedy kładę się spać, przepraszam mojego maluszka, że musiał się razem ze mną męczyć przez cały dzień. Bo się dziecko namęczyło, nasłuchało, nasiedziało i jutro znowu czeka je dokładnie to samo. Kiedyś był taki przepis, może jest nadal - nie wiem, że ciężarna może spędzać w pracy przed komputerem maksymalnie 4 godziny w ciągu dnia. To co miałaby robić przez pozostałe 4 godziny?

W środę idę do lekarza. Założy mi kartę, zapyta, jak się czuję. Dobrze się czuję Pani Doktorze, tylko czasem bardzo mnie boli, że nie mam chwili na refleksję, na planowanie sobie następnych miesięcy i cieszenie się chwilą obecną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz