Pojawiają się wyrzuty sumienia. Nie z powodu niewyprasowanych t-shirtów, czy nienapisanego maila. Tylko z powodu mojego dziecka. Bo oto spędziłam z nim popołudnie w domu, niby razem, a jednak osobno. On w swoim pokoju i ja miotająca się po całym domu. "Masz, synku, napij się". "A siku nie chcesz?", "A może coś zjesz?" Ot, cała rozmowa.
Dziś spędzaliśmy rodzinne popołudnie - wszyscy w domu, co nie zdarza się często. Znowu obudziły się we mnie wyrzuty sumienia. Trzeba więc zwołać rodzinną naradę: może zagramy razem, albo na spacer pójdziemy? Pytamy Juniora, na co ma ochotę, przecież ma dziecko prawo decydować o pewnych sprawach :) A nasze, aktualnie zafascynowane pewnymi zabawkami dziecko, mówi, że nie, że on woli w domu zostać i pobawić się, bo potem mu zabraknie czasu.
Pytam więc: "To może chociaż zagramy razem?" - "To sobie z tatą zagraj, jak masz ochotę" - usłyszałam w odpowiedzi.
sama ciągle walczę z wyrzutami sumienia, że za mało i niewłaściwie spędzam czas z potomkami, ale jak mnie wygania starsza córa z pokoju i każe spać, bo się muszą pobawić w spokoju, to mi troszkę przechodzi :)
OdpowiedzUsuńwcale się nie dziwię :) to ulga usłyszeć, że nasze dzieci nie potrzebują nas cały czas. ale całkowitego ukojenia to nie przynosi.
Usuń