niedziela, 1 grudnia 2013

Grudzień też w ciąży

Nawet nie wiem kiedy minął listopad. Wczoraj w nocy rozmawiałam o tym z mężem. Ledwo się ten ponury miesiąc zaczął, a już się skończył. Tak to jest, jak człowiek walczy z przeciwnościami losu: anginami członków rodziny, pobytem w szpitalu, z ciemnością atakującą nas już o 16, pracą i służbowymi wyjazdami, kolejnymi wizytami u ginekologa, bo przecież tygodnie lecą.

I nie dość, że mamy już grudzień, to został mi jakiś miesiąc, zaczęłam 35 tydzień ciąży :) Powoli zapełniam wolne miejsca w szafie. Przeszukałam już rzeczy pozostałe mi po Juniorze i wybrałam te, które nadają się dla Małej. Kupiłam też pościel. Z praniem jeszcze czekam. Ale muszę w tym tygodniu łóżeczko przywieźć i wyczyścić (też po Juniorze) i zająć się organizowaniem nowego porządku w szafach, bo przecież będzie nas więcej i miejsce dla nowej osoby trzeba zrobić. Postaram się też wyposażyć torbę do szpitala w tym tygodniu, bo nie mam nawet koszuli do rodzenia. O reszcie gadżetów nie wspominając.

I Juniorem się trzeba zająć. Spragniony jest towarzystwa rodziców bardzo. Wczoraj byliśmy cały dzień razem: wyprawa na andrzejki dla dzieci, sala zabaw, obiad w restauracji, budowanie namiotu, w którym nasz "strudzony wędrowiec" dziś nocował. Tak powinny wyglądać nasze soboty :)

Dzisiejszy dzień zaczął się za to od przysmaku. Bo Junior nie omieszkał przypomnieć nam o kalendarzu adwentowym i czekoladce w skrytce nr 1, która czeka na pożarcie. Także odliczanie czas zacząć, teraz już tylko czekamy na Boże Narodzenie i koniec roku. Bo zaraz potem, tuż potem, albo chwilę potem, będziemy mieli swój prywatny armagedon, którego się już doczekać nie możemy :) A najbardziej doczekać się nie może Junior, który już chciałby trzymać Małą na rękach, bawić się z nią, śpiewać jej kołysanki. Tylko pieluszek nie będzie zmieniał. Tych z kupą przede wszystkim :)

Nooo, to byle do Świąt :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz