Dziś jest ostatni wieczór mojej domowej samotności. Jutro wracają moi chłopcy. Cieszę się baaaaaaardzo, bo nie czuję się komfortowo w pustym mieszkaniu. Jakoś tak ciemno, pusto i cicho. Za cicho. Dlatego puszczam sobie głośno muzykę, nastawiam radio i do prasowania, pracowania, sprzątania, prania i takich tam różnych babskich spraw.
A babskich spraw sporo mam. Zakładam, że od jutra nie będę już miała wiele czasu dla siebie. A skoro ciasto już w piekarniku (żebym tylko o nim nie zapomniała!) to trzeba i o siebie zadbać.
Jestem w ciąży. Rynek kosmetyczny pełen jest kosmetycznych nowinek dla ciężarnych. Bo nie mogą być z konserwantami, parabenami i cholera wie czym tam jeszcze. A to wszystko we wcale nie przystępnej cenie. A cóż może być lepszego niż kosmetyki w 100% naturalne? Dla kobiety w ciąży nic. Dlatego też, skoro mam już te godzinki dla siebie, zaszaleję i przygotuję sobie domowy peeling do ciała.
W książce kucharskiej Speedcooka znalazłam przepis na szalenie prosty peeling cukrowy. Nawet do sklepu biegać nie trzeba, bo wystarczy: cukier, oliwa z oliwek i pełnotłuste mleko. Zakładam, że w kosmetologii, jak w życiu - im prościej tym lepiej :) Dlatego też wrzucam wszystko do miski urządzenia i mieszam przez chwil kilka. I już. Zapach lekko "oliwowy", gęsty i cukier chrzęści pod palcami, szczególnie, że dałam brązowy.
Wykąpana już i wypeelingowana muszę stwierdzić, że działa :) Brzuszek gładki, dekolt gładki, pupa też. Do tego skóra lekko natłuszczona (ale nie tłusta, ubrania nie zabrudzi). Trzeba stosować częściej, żeby się rozstępy i inne takie nie przyplątały. A w ofercie Speedcooka więcej takich domowych i naturalnych kosmetyków. Na weekend przygotuję sobie kolejny zestaw :)



Oj zdecydowanie im prościej tym lepiej! Najlepiej nie za dużo składników! Fajnie, że skorzystałaś z naturalnego pillingu ;)
OdpowiedzUsuńmoże zechcesz coś polecić? chciałabym więcej naturalnych kosmetyków robić, może maseczkę nawilżającą?
Usuń