Jeszcze zanim zaczęliśmy się starać o pierwsze dziecko marzyłam o synku. To marzenie było częściowo uzasadnione - zawsze lepiej dogadywałam się z facetami niż dziewczynami. Chciałam być matką syna, mądrego rozrabiaki, który łobuzerkę łączy w sobie z dobrym wychowaniem i inteligencją. Takie połączenie Indiany Jonesa z Einsteinem i Marquezem. Oczywiście pozytywne połączenie. Negatywnych wzorców nie przyjmujemy.
Kiedy tylko ginekolog powiedział mi, że jestem w ciąży i kiedy wreszcie przestałam płakać z radości pomieszanej ze strachem, pomyślałam sobie "będzie syn". Już od pierwszego dnia nazywany Juniorem. I jest syn. I jest, w sporej części, taki jaki chciałam, by był. Jest mój, jest doskonały. Dla każdej matki - z pewnymi wyjątkami, o których nie chcę tu pisać, jej dziecko jest naj.
Podejmując decyzję o drugim dziecku myśleliśmy sobie - syn. Chcemy mieć drugiego syna. Oczywiście wpływ na płeć mamy średni, ale jeżeli wolno nam sobie życzyć to sobie życzymy :) I nie jest to kwestia tego, że dziewczynki są dla nas mniej ważne. Po prostu tak mamy, wolimy chłopca. Widzę się jako matkę dwóch synów. Wyobrażam sobie, że potrafię pogodzić ich spory, że potrafię wspólnie z nimi się bawić czy też pomóc im w wyborze zajęć sportowych czy t-shirtów. Taki mam charakter. Zawsze byłam bliżej rodzaju męskiego niż żeńskiego. Mając dwóch braci, wielu kuzynów i więcej kolegów niż koleżanek swój świat układałam na sposób męski. I mam nadzieję przy tym zostać.
Nie będę kryć. Mam pewne obawy przed wychowaniem dziewczynki. A co, jak będzie "różowa" i kochać się będzie w Barbie? Czy ja się odnajdę w tym zagmatwanym świecie spinek, falbanek i chichotów? Prawda jest taka, że jak będę musiała, to sobie poradzę. Zdam ten egzamin co najmniej dobrze, bo miłość do dziecka potrafi wiele nauczyć, pomaga poznawać i pokonywać własne słabości.
Nie neguję własnej kobiecości. Nie jest może ona "sukienkowo-biżuteryjno-seksowna". Jest wyważona, nieco ostrożna. Więcej na ten temat mógłby powiedzieć mój mąż niż ja :) Ale czekam niecierpliwie na kolejne usg, które mam nadzieję odkryje przede mną kolejną tajemnicę naszego rodzinnego życia. Jeszcze tylko 2 tygodnie :)

A ja miałam totalnie odwrotnie - zawsze marzyłam o dziewczynce. I taka mam - charakterna po mamusi, ale wspaniała... teraz bedac w 12 tygodniu ciazy jest mi wszystko jedno co bedzie - byle było zdrowe. Chłopiec byłby fajny dla urozmaicenia, no i maz marzy o synu. Z córeczka byłoby łatwiej, bo mam doświadczenie i taniej - bo mam ciuchy i zabawki, no i pierworodna twierdzi, że jak juz cos byc musi to chce siostrzyczkę:-)
OdpowiedzUsuńto chyba naturalne, że marzymy o dziewczynce czy chłopcu. ja nie widzę w tym nic złego. mam nadzieję, że Twoje maleństwo będzie zdrowe :) a może to bliźniaki? wtedy i córka i mąż będą zadowoleni :)
Usuńja mam trzy siostry i zawsze chciałam brata. Niestety nie udało się. Było nas pięć kobiet i jeden - biedny tata.;-)) Potem chciałam syna pierwszego i udało się. Jest. Druga planowana z kalendarzykiem była dziewczynka- bo fajnie mieć parkę. Jest chłopiec. A trzecia niespodzianka była- więc myślałam , że tym razem będzie na pewno dziewczynka. Jest trzeci chłopak. tak więc miałam trzy siostry- mam trzech synów.
OdpowiedzUsuńPs. Najważniejsze ,aby zdrowe- jak to mówią.
Życzę szczęścia za 2 tyg.;-))
Gratuluję 3 synów! Mam znajomą, która ma 3 córki i powiedziała, że będzie próbować aż urodzi się syn. Nie wiemy jeszcze, ile dzieci się im urodzi, ale 4 będzie na pewno :)
UsuńI dziękuję za życzenia :)