Późno już. Junior pochrapuje chociaż odgrażał się, że dziś w nocy nie będzie spał, a ja mu wspaniałomyślnie na to pozwoliłam ;)) Spryt matki jest wielki.
Od kilku dni jestem matką na pełen etat. A wszystko to z powodu pobytu w uzdrowisku, gdzie leczymy drogi oddechowe juniora, pracujemy nad wagą - moją, w górę pędzącą, niestety i podziwiamy górskie widoki z okolic zakopianki.
Kontakt ze stadem rozkrzyczanych dzieciaków, plotkujących mamusiek i milionem straganów ze śmieciowymi zabawkami - bezcenny. I do tego wszytko Junior, który się prawie popłakał, bo zajączek z przedstawienia dla dzieci go nie słuchał. A chciał mu opowiedzieć, jak się zdrowo odżywiać, jak uprawiać sport i pokazać, jak się na skakance skacze. Wstrętny zając! Za to wróżka pozwoliła mu zaśpiewać piosenkę na scenie, przed całą publicznością.
Szkoda tylko, że teraz śpi jak zabity w moim łóżku,bo "lubi z mamusią" ;)) Trzeba klocka przerzucić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz