Pochwaliłam się, że tak dobrze radzę sobie z ciążowymi nastrojami. Tak wspaniale sobie radzę, że aż przestałam. Jak na ironię. Ostatni dzień w pracy przed długim urlopem, pełen napięcia, spraw do załatwienia, decyzji do podjęcia, które nie ja podejmuję, a bez których nie mogę pozamykać spraw. A przecież moja głowa już w domu, w którym trzeba zrobić 15 w tym tygodniu pranie, wyprasować zapas ubrań na 3 tygodnie, przemyśleć, co spakować a co zostawić, które zabawki zabrać, które płyty z bajeczkami, które spódnice i spodnie. Bo czy brać już tylko ciążowe, skoro w normalne się już prawie nie mieszczę? A może trochę tego, trochę tego? I jeszcze do biblioteki trzeba pojechać, bo nie mamy już co czytać, do drogerii, bo niektóre kosmetyki mi się kończą. A czas mam tylko do jutra, do południa. Zwariować można! No i jeszcze nie skończyłam "pracy zleconej", którą muszę oddać w niedzielę, a jestem może w 1/4 roboty.
Skutkiem tego jestem zła. Bardzo zła i chyba nie pójdę dziś spać. Albo pójdę bardzo późno, co oznacza, że jutro będę jeszcze bardziej zła. W ramach osobistej psychoterapii patrzę na wyobrażenie własnego gniewu (chociaż to Czteroręki) i już mi lepiej. Pora Juniora położyć spać.
Jutro nie będzie śladu po hormonalnej złości. Obiecuję :) W zasadzie już mija.

Naładuj akumulatorki na urlopie.
OdpowiedzUsuńOj te ciążowe hormony-skąd ja to znam.
wszystkie tego doświadczamy, czasem częściej czasem rzadziej, ale jednak - rzecz nieunikniona. dobrze mieć w takich sytuacjach kogoś po swojej stronie :)
Usuńkażdemu się zdarza. ja też ostatnio jakaś zła chodzę. Wszystko przez bolącą pierś, którą mały mi ugryzł i karmić nie mogę. Nie daję rady tak boli. Ale będzie dobrze. Musi być. U Ciebie też.;-)))
OdpowiedzUsuńmusi być dobrze, innej drogi nie ma :) plan zakłada, że będzie bardzo dobrze nawet, a plany trzeb konsekwentnie realizować :)
Usuń