Bywa, że spędzam niedzielę w domu. Nigdzie nie wyjeżdżamy, nie przyjmujemy gości i w gości się nie wybieramy, jakiś mały spacerek i kilka chwil leniuchowania. W takie dnie mam okazję poszaleć w kuchni i przygotować rodzinie obiad z prawdziwego zdarzenia.
Tak właśnie było w ostatnią niedzielę. Z powodu burzy nie pojechałam z Juniorem do skansenu, więc wpadłam do kuchni i postanowiłam spełnić swoje marzenie o duszonej młodej kapuście. Z boczkiem i koperkiem. Moja mama robi ją z pomidorami, świeżymi, ale Junior pomidorem gardzi, w związku z tym pogardziłam i ja ;)
Speedcook znowu się przydał. Nie musiałam szatkować :) Boczku nie chciał za mnie podsmażyć, ale z tym radzę sobie śpiewająco, więc nie minęło pół godziny i kapusta była gotowa. Wykorzystałam przepis z książki kucharskiej Speedcooka na zasmażaną czerwoną kapustę. Tylko zamieniłam składniki. Dobrze doprawiłam ziołami z balkonowej uprawy i dodałam świeżutki, pachnący koperek. Niedzielny obiadek jak marzenie. Lubię czerwiec, wystarczy kilka minut spędzonych na targu i moja kuchnia staje się absolutnie różnorodna :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz