sobota, 20 kwietnia 2013

Czasem nienawidzę weekendów

Dopiero był piątek. Dopiero wyszłam z pracy, odebrałam juniora i pojechałam na pilatesa. Dopiero. Bo nagle okazało się, że to już sobota wieczór. A ja tak niewiele zdążyłam zrobić! I wierzcie mi , nie biorę na siebie zbyt wiele. Po prostu dziś czas zrobił mi psikusa i zabrał mi dzień. Całą boską sobotę!

Nadrobię jutro? Mało prawdopodobne. Niedziela jest najkrótszym dniem w tygodniu. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że junior da mi się wyspać, przynajmniej do 7.00, że będę miała siłę na poranny jogging, a hormony odpuszczą sobie buzowanie choć na chwilkę. No i potrzebuję 3 godziny na nadrobienie zaległości z zleceniu. Aaaaaaaaaaaaaa. Chyba mam kryzys.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz