sobota, 5 października 2013

Rozwijanie dzieci jest dla bogatych

Kilka dni temu czytałam artykuł o tytule jak wyżej. Mający liczne rodziny, takie troje dzieci plus, zwracają uwagę na to, że nie stać ich na dodatkowe zajęcia dla dzieci, na angielski, na fajne wakacje itp. Zasadniczo nie znalazłam w tych słowach wielkiego narzekania, raczej zwrócenie uwagi na fakt. Było nie było, fakt oczywisty. Ale problem niewystarczających funduszy nie dotyczy tylko tych, którzy mają więcej niż jedno czy dwoje dzieci.

Dotyczy za to znaczącej większości naszego społeczeństwa. Wielu z nas nie stać na to, by dzieci chodziły na korepetycje, na tenisa, na angielski, chiński i hiszpański, na indywidualne zajęcia plastyczne i takie tam inne. Pytanie tylko, czy tego rodzaju braki mają duży wpływ na nasze rodziny? Czy luksusowe wychowanie jest konieczne? 

Kochający rodzice chcą zapewnić swojemu dziecku wszystko, co najlepsze. Na najwyższym poziomie, doskonale wyważone, możliwie najwięcej. Tylko, czy właśnie tego potrzebują nasze dzieci? Śmiem twierdzić, że nie. Bo wspólnego czasu spędzonego na zabawie z rodzicami nie zastąpi najlepszy nawet nauczyciel, trener, pedagog czy niania. Wszyscy oni są tylko dodatkiem do tego, co dają rodzice. Dodatkiem miłym, acz niekoniecznym. 

Uparcie nie posyłam Juniora za popołudniowe zajęcia językowe czy sportowe. Uważam, że ma na to jeszcze czas. Dużo czasu. Wolę, by każde popołudnie spędzał na leniwej zabawie w domu, na spacerze, na wizycie u babci czy u kolegów. A kiedy mamy okazję, wybieramy się na dodatkowe zajęcia wspólnie - mama i syn, tata i syn, albo cała rodzina. I tak się składa, że większość tych zajęć jest bezpłatna, albo płatna symbolicznie.

Dziś na przykład poszliśmy do jednej ze szkół na warsztaty chemiczne. I chociaż Junior był najmłodszy w całej grupie, miał mnóstwo frajdy z tworzenia własnego "ogrodu chemicznego", lampy-lawy z szklanej kolbie i armaty powietrznej, którą przewracał plastikowe kubeczki. Cudowne 1,5 godziny pełne uśmiechu, szeroko otwartych oczu i słów "mamo patrz". Patrzyłam więc. I obiecałam, że na następne warsztaty też pójdziemy :)

2 komentarze:

  1. Rozwijać dziecko można na rożne sposoby. Mój 5-latek chodzi na zajęcia z piłki nożnej, bo jest dzieckiem, które musi się wybiegać, zmęczyć, poza tym sam chce chodzić. Na zajęciach ma dużo ćwiczeń, zabaw ogólnorozwojowych, samo granie w piłkę nożną oscyluje w granicach 10-15 minut :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. każde dziecko jest inne i ma inne potrzeby,ważne byśmy jako rodzice umieli je odkryć, poznać i pomóc w ich realizacji. i wcale do tego nie potrzebujemy fury pieniędzy :)

      Usuń