poniedziałek, 7 października 2013

Przychodzi baba do położnej

Czasem zastanawiam się, jak wiele z nas ma pojęcie o tym, jakie mamy prawa jako kobiety, pacjentki, matki, żony. Co wolno nam robić, dokąd wolno nam pójść? Mówię o tym, co jest nam potrzebne i co możemy mieć, o odpowiedzialności za siebie i innych.

Chwilami boję się tego, co nastąpi za 3 miesiące. Przecież urodzę dziecko. Dziewczynkę. Nigdy nie miałam do czynienia z dziewczynkami. Nigdy nie miałam do czynienia z drugim dzieckiem. Wiem jednak, że świat się zmieni. Cały świat się zmieni a ja razem z nim. Każda ciąża jest inna. Teraz to wiem. I każde dziecko jest inne. O tym przekonam się już wkrótce. 

Są jednak sprawy, które nie mogą się powtórzyć. Nie chcę po raz drugi przechodzić przez ciągnący się latami baby blues, nie chcę poddawać się kolejnym dawkom oksytocyny i potwornym stresom z tym wszystkim związanym, nie chcę płakać nad dzieckiem, którego nie umiem nakarmić. Między innymi dlatego musi być inaczej. Musi być lepiej. Niech świat będzie lepszy :)

Kiedy dowiedziałam się, że w ramach ubezpieczenia NFZ mogę korzystać z pomocy położnej jeszcze przed porodem, byłam zaskoczona, że nikt o tym nie mówi. Ostatnio zrobiło się o tym głośniej z racji kampanii społecznej "Po prostu położna". Dlaczego to taka tajemnica? Jak można robić tajemnicę z tego, że od 21 tygodnia ciąży kobieta może spotykać się z położną raz w tygodniu i spokojnie, odpowiednio przygotować się do porodu i zmian, jakie niesie z sobą pojawienie się dziecka na świecie. Bez względu na to, które to dziecko.

Zadzwoniłam, umówiłam się, poszłam. Jeszcze wczoraj zastanawiałam się, czego oczekiwać, jak się nastawić. Nie wiedziałam, więc nie nastawiałam. 

A dziś okazało się, że tak wiele rzeczy, które miały miejsce kilka lat temu, wcale nie musiały się zdarzyć. I nie powinny się zdarzyć. 

Spotkałam się z położną, bo nie chcę popełnić tych samych lub podobnych błędów. Nie umiem wszystkiego, nie wiem wszystkiego. A doświadczenie z Juniorem uczyniło mnie mądrzejszą na tyle, by dalej szukać wiedzy i pomocy. Za tydzień pójdę na kolejne spotkanie. Za dwa tygodnie na kolejne i tak do końca. 

2 komentarze:

  1. Podczas swojego pobytu w szpitalu po porodzie zauważyłam, że młode mamy generalnie boją się pytać lekarzy, położnych i prosić ich o pomoc. A powinny! I dla dziecka i dla młodej mamy to jest nowa nieznana rzeczywistość. A pielęgniarki, położne, lekarze są właśnie po to by im w tej nowej rzeczywistości pomóc! I w przypadku mojego szpitala robili to bardzo chętnie. Wystarczyło poprosić!
    Polecam www.wyprawkabobasa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. nie tylko młode mamy boją się pytać lekarzy. także te bardziej doświadczone. jakbyśmy nie chciały komuś zawracać głowy, wstydziły się czy uważały, że nasze problemy są mało ważne. a co jest ważniejszego od naszego dziecka? :)

    OdpowiedzUsuń