Tak, tak, dbam. Było nie było, nie tylko własną osobę mam na głowie. Pamiętać muszę o Juniorku, mężu i zagadkowym wciąż jeszcze potomku nr 2. Zasadniczo niezłe stadko do ogarnięcia. A że gusta mamy różne, wymagania stawiane mi są spore.
Miałam wielką ochotę "coś zrobić". Coś, co nie zabierze mi całego dnia (dzień spędzany w domu jest na wagę złota), co nie zmusi mnie to szalonego wysiłku i spotka się z pozytywnym odbiorem. Otwieram lodówkę, a tam: młode marchewki, truskawki z ekologicznej uprawy, jagody zbierane zeszłego lata przez moich rodziców i zamknięte w słoiku. Hmmm, a Speedcook mówi, że można zrobić domowy sok. Tego jeszcze u mnie nie było :)
Oczywiście korzystałam z gotowego przepisu z książki Speedcooka, ale dostosowanego do moich potrzeb i możliwości. Dlatego też w dzbanku znalazły się marchewki, truskawki, jagody i brązowy cukier. Trochę wody, miksowania, gotowania i już :) Nie spodziewałam się, że taki sok, przecierowy, zrobię w 23 min.! Wliczając w to obieranie marchewek. Stygnięcie trwało dużo dłużej.
Lubię gotować "na oko" - intuicyjnie dobierać proporcje i składniki. Zasadniczo moja kucharska intuicja jeszcze mnie nie zawiodła. Tym razem też wyszło pysznie i w pięknym, jagodowym kolorze :)
I mam nowe "noworoczne" postanowienie - więcej własnoręcznie zrobionych soków w moim domu :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz